<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="O kumie kocie i ptaku panwaciu">
<author_1="Maria Zientarowa">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="11">
<date="1954-11-28">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— W przedszkolu dziś było kino — powiedział Andrzej do Janka, który wciąż jeszcze zasmarkany po grypie siedział od tygodni w domu i nudził się beznadziejnie. — Kto co zbroił? — dowiadywał się Janek gwałtownie. — Nie. Nie heca, tylko prawdziwe kino .— Na płótnie? — Nie, teatr kukiełek. — No, to żadne kino. — Niech będzie, że nie. — Co dawali? — Bajkę. — O czym? — Powiem ci, jak mi dasz dwa złote. — Kiedy nie mam. — A coś zrobił z tygodniówką. — Pożyczyłem tacie, żeby mi kupił cukierki. — To daj cukierki. — Kiedy zjadłem z Lejkiem. — To ci nie powiem. Matka Janka siedziała w drugim pokoju i próbowała coś pisać na maszynie. — Mama — Janek z trzaskiem otworzył drzwi. — Czy jesteś zajęta? — Jestem. — Czy chcesz żebym ci powiedział bajkę z kukiełek? — Może później. — To daj trzy złote. — Na co ci trzy złote? — Muszę zapłacić Andrzejowi za bajkę dwa złote, a potem za złotówkę ci powiem co on powiedział. — Masz trzy złote i uciekaj. Muszę mieć jeszcze pół godziny spokoju. Przez pół godziny był rzeczywiście spokój w całym mieszkaniu. Lejek leżał w korytarzu pod drzwiami wejściowymi i czekał na ojca Janka. Matka Janka skończyła pisanie i na palcach poszła do kuchni, by zagrzać mleko na kolację. Z pokoju dzieci dochodził tylko wysoki głos Andrzeja. Po pewnym czasie Janek zjawił się w kuchni. — Teraz ci opowiem za darmo — powiedział wspaniałomyślnie — a cale trzy złote dałem Andrzejowi. Bajka bardzo piękna.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
